Są pieniądze na walkę z mieleckim smogiem. Szkoda, że tak mizerne




Zanieczyszczenie powietrza to dziś największy problem Mielca. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Skąd to się bierze? Na pewno z fabryk, w tym przede wszystkim z Kronospanu, ale również od samych mielczan. Ludzie świadomie lub nieświadomie podtruwają siebie i swoich sąsiadów, paląc w piecach czym popadnie. Swoje robią też stare kotły grzewcze. Walczyć z tym ma miejski program wymiany pieców. Zainteresowanie nim jest ogromne. Problem w tym, że pieniądze na ten cel są mizerne.




Ile dokładnie? 200 tys. zł. Biorąc pod uwagę zainteresowanie tym programem, jest to bardzo mało. Podobnego zdania jest radny Mieczysław Wdowiarz, który proponował zwiększenie tej puli do 900 tys. zł. – Albo poważnie traktujemy program obniżenia niskiej emisji, albo udajemy, że coś robimy. Do tej pory udajemy – oświadczył. – Sygnałem powinien być ub.r., w którym pieniądze na wymianę pieców rozeszły się błyskawicznie. Mało tego. Zgłosiło się o wiele więcej ludzi, niż było środków.

W podobnym tonie wypowiadał się Kazimierz Totoń (Nasz Mielec), przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska Rady Miasta: – Na terenie Mielca znajduje się 1866 nieruchomości ogrzewanych paliwami stałymi. Z tego wnioski o wymianę pieców złożyło 89 osób – zaznaczył. – W ub.r. rozdysponowaliśmy 20, zostało nam więc 79. Kiedy pomnożymy to przez 4 tys. zł wychodzi nam 316 tys. zł. I przynajmniej taka kwota na ten cel powinna być zapisana w tegorocznym budżecie miasta.




Radni PiS, którzy dziś mają realną władzę w mieście, tłumaczyli, że to dopiero w tej kadencji, kiedy mają większość w radzie, zaczęto walczyć z niską emisją. – Jeśli uchwalona zostanie ustawa antysmogowa w Sejmie, to powinny być środki nie tylko na wymianę pieców, ale też na termomodernizację, z która też kompletnie się nie uporano w naszym mieście. To dotyczy głównie tych najmniej wydolnych ekonomicznie rodzin – wyjaśniał Marian Kokoszka, przewodniczący rady.




Z kolei radny Krzysztof Szostak zaznaczył, że w pierwotnej wersji budżetu, którą zaproponował Urząd Miasta, na wymianę pieców było tylko 100 tys. zł. – My dołożyliśmy kolejne 100 tys. zł na ten cel – podkreślił. – Oczywiście nie jest to kwota wystarczająca, biorąc pod uwagę skalę zainteresowania mieszkańców tym programem. Gdyby jednak Urzędowi Miasta udało się pozyskać dotację na wymianę kotłów, to te 200 tys. zł, które dziś na to przeznaczamy, wydalibyśmy na inne ważne cele.




Jakub Cena (PiS), wiceprzewodniczący Rady Miasta, dopowiadał, że być może w ciągu roku uda się wygospodarować kolejne środki na miejski program niskiej emisji. Dodał, że w tym kontekście ważna jest planowana sejmowa ustawa antysmogowa, która ma wspierać takie przedsięwzięcia.





1 Komentarz

  1. Szkoda debatowac prawie 2000 domost opalanych weglem dzilac 200.000zl to wypada po 100 zl na wymiane pieca czy ocieplenie domu to jest kwota ktora lepsi goscie wydaja na kolacje.Stary druh Wam mowi wypedzic Melnox a powietrze bedzie jak dawniej czysciutkie i milutkie. Cofajac sie 20 lat do tylu Rada miasta takiego tematu nie znala

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.