Ordynator OIOM: – COVID-19 to choroba straszna

Ordynator OIOM: - Na COVID-19 umierają coraz młodsi

– Ostatnio trafiają do nas coraz młodsi pacjenci z COVID-19. Są to osoby w wieku 30-40 lat. Przebieg choroby jest tu piorunujący. W kilka godzin rozwija się niewydolność wielonarządowa, która prowadzi do śmierci. I jesteśmy bezsilni – nie kryje Marzanna Nykiel, ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii w Szpitalu Specjalistycznym w Mielcu.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało dziś o 21 049 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. To największa dzienna liczba zakażeń w tym roku.

OIOM pełną parą

Do tej pory w szpitalach zmarło 47 068 pacjentów, u których wykryto COVID-19. Ostatniej doby było odeszło 343 osób, z czego na Podkarpaciu – 23.

Ostatniej doby zmarło czworo mieszkańców powiatu mieleckiego. W miejscowym Szpitalu Specjalistycznym przebywa 90 pacjentów z koronawirusem. Ci, którzy mają problemy z oddychaniem, podpięci są do respiratorów. Średnio jest to 11 osób.




– Od początku pandemii byliśmy do tego przygotowani, w związku z tym nie zdarzyły nam się jakieś masowe zakażenia wśród personelu. A więc mogliśmy pracować pełną parą.  Nie było więc żadnych przerw funkcjonowaniu oddziału. W związku z tym mogły się odbywać planowe zabiegi, oczywiście w zakresie, jaki był możliwy ze względu na pandemię. Pracujemy na 80-90 procent, jeśli chodzi o blok operacyjny – mówiła podczas piątkowej (12.03) konferencji prasowej Marzanna Nykiel, ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Umierają coraz młodsi

Marzanna Nykiel nie kryje, że OIOM nie może narzekać na brak pacjentów z COVID-19:

– Na szczęście mamy też sukcesy w wyciąganiu ludzi z tego bardzo ciężkiego zachorowania. Przyjmujemy pacjentów nie tylko z powiatu mieleckiego. Dzwonią także do nas i przyjeżdżają chorzy z całego Podkarpacia. Trzeba sobie otwarcie powiedzieć, jest to choroba straszna, niewyobrażalna, z powikłaniami wielonarządowymi, bardzo trudna do leczenia,

– Pierwsza połowa sukcesu odłączenie pacjenta od respiratora, druga zaś to, żeby nie nabył on później jakichś powikłań związanych z przebiegiem choroby w trakcie pobytu na innych oddziałach. Ludziom się wydaje, że jak ktoś jest podłączony do respiratora, to na drugi dzień jest odłączony. Tak nie jest. Takie hospitalizacje są niezmiernie długie, czasem trwają kilkadziesiąt dni. Udało nam się wyleczyć pacjentki po 40 dniach respiratoroterapii, po ogromnych powikłaniach związanych z przebiegiem choroby.




– Trafiają do nas coraz młodsi pacjenci. W tej chwili rzecz dotyczy to głównie osób w wieku 30-40 lat. I oni przechodzą to najciężej. Przebieg choroby w tych przypadkach jest piorunujący. W ciągu kilku godzin rozwija się niewydolność wielonarządowa prowadząca do śmierci. I jesteśmy bezsilni – dodała szefowa OIOM-u.





2 Komentarze

  1. Dosyc ciekawe, bo z tego co wiem na temat covid-19 a wiem bardzo dużo, ponieważ moja żona w usa pracuje od niemalże pierwszego zakażonego pacjenta na covidowym , mam kilku kolegów lekarzy (jeden panikarz) to jakoś oni tak to nie widzą…:) Oczywiście virus istnieje, ale nie jest groźny, a nawet ciężko jest nim się już zarazić, jak organizm jest wspomagany vitaminami a szczególnie witaminą ”B” Może temu panu ordynatorowi wystarczy zabrać dotacię kowidową a i wirus się skończy? No cóż może ten weterynarz (czytaj doktor) bierze jakieś dodatkowe profity?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.