Symbole Mielca w ruinie




Hala sportowa, Samorządowe Centrum Kultury, biblioteka – wszystkie te reprezentacyjne obiekty Mielca sypią się (lub już się rozsypały). Nawet stadion, który przebudowano na bazie starego obiektu, okazuje się bublem. Doprowadzenie tego wszystkiego do porządku będzie kosztowało setki milionów złotych.




Marian Kokoszka, przewodniczący Rady Miasta, jest tym zszokowany: – W tej kadencji to chyba jakieś czarne chmury nad Mielec nadeszły. Zaczęło się od hali sportowej, gdzie względy bezpieczeństwa zmusiły nas do jej zamknięcia. Biblioteka się sypie. Teraz SCK. Jak usłyszę o kolejnych obiektach, to mi ręce opadną. Aż mi ciarki po plechach przechodzą, kiedy słyszę coraz to czarniejsze scenariusze.




Kokoszka nie kryje, że ma m.in. pretensje do poprzednich władz Mielca: – Przez te ostatnich 25 lat dość często bywało tak, że miasto kończyło rok z nadwyżką budżetową. Były więc możliwości ku temu, żeby pewne rzeczy ratować – stwierdza. – Dziwi, że to wszystko kumuluje się teraz. Może ktoś specjalnie próbuje wrzucić nam te „kamyczki do ogródka”, żeby wyglądało tak, że to my jesteśmy winni.




Całą baza sportowo-kulturalna Mielca powstała w głębokim PRL-u. Przez dekady zarządzała nią Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego. W 1992 r. miasto przejęło budynki obecnych Samorządowego Centrum Kultury i Miejskiej Biblioteki Publicznej. Kilka lat później skomunalizowano także stadion i halę widowiskowo-sportową. Mimo prowadzonych remontów, stan tych obiektów jest tragiczny.




Józef Witek jako pracownik Urzędu Miasta brał udział w przejmowaniu od WSK większości obiektów. Dziś wspomina, że były wówczas obawy, czy w ogóle uda się je utrzymać: – Na nic nie było pieniędzy. Brakowało nawet na węgiel. Padł nawet pomysł, żeby zastawić Pałacyk Oborskich, aby kupić coś na opał. Takie były czasy.  Kiedy w 1994 r. rządy obejmował prezydent Janusz Chodorowski, to nie wiedział w co ręce włożyć. Mówienie więc, że można było wtedy zrobić jakiś remont, jest dziwne. Musieliśmy najpierw znaleźć pieniądze na utrzymanie tych wszystkich budynków. Np. na stadion zarabiał bazar. Nie udawajmy więc, że te ponad 20 lat minęło tak sobie. Było naprawdę ciężko.




W podobnym tonie wypowiada się Janusz Chodorowski, prezydent Mielca w latach 1994-2014: – Przy powstawaniu SCK zginął człowiek. Ten obiekt po prostu zawalił się w trakcie budowy. Czyli widać jak był budowany – wskazuje. – Jego obecne podpiwniczenie budowane było jako bunkier i schron, dopiero potem przeznaczono go w innym celu. Kiedy przejmowaliśmy SCK, walił się jego dach. Dlatego zbudowaliśmy nowy. Robiliśmy to, co było najpilniejsze. W podobnym stanie otrzymaliśmy od WSK inne budynki, w tym całą substancję szkolną. Tymczasem teraz wygląda to tak jakbyśmy mieli pretensje do naszych rodziców, że byli biedni. Jeśli oczekujemy lepszych warunków, to realizujmy to.





2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.