
O kontrowersjach związanych z prowadzonych prywatnych lekcji pływania na pływalni krytej na osiedlu Smoczka pisaliśmy już na łamach tego portalu. Jest to działalność komercyjna na obiekcie miejskim, która dodatkowo wpływa na uciążliwość dla pozostałych użytkowników basenu. Są więc wątpliwości, czy jest to zgodnie z prawem.
Nie tak dawno do sprawy odniósł się Andrzej Jędrychowski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Mielcu, który zarządza pływalnią: – Tytułem anegdoty mogę powiedzieć, że przez 10 lat też łamałem regulamin pływalni, bo uczyłem tam swoje dzieci pływać – ironizował szef MOSiR.
Radosław Swół „masakruje”
– Nie za bardzo mamy instrumenty prawne, żeby wymóc na użytkownikach dostosowywanie się do regulaminu. W pełni problem zostanie rozwiązany, wydaje mi się, w momencie, jak będziemy mieć nowy basen z nowymi nieckami – zaznaczył Andrzej Jędrychowski.
Wypowiedź szefa MOSiR pozwolił sobie skomentować radny miejski PiS, Radosław Swół: – Pan dyrektor „tytułem anegdoty powiedział, że łamał regulamin, bo uczył swoje dzieci pływać”. Wspaniała anegdota, ale łamanie regulaminu przez osobę, która zarządza tym obiektem i odpowiada za przestrzeganie regulaminu, uważam za na nie miejscu. Tak jak nie na miejscu jest sama „anegdota” – kpił radny PiS.

rzecz niebywała ! – zarządca łamie regulamin dla własnego widzimisie, a prezydent miasta nie ma narzędzi prawnych żeby egzekwować stanowione przepisy, żenada
a teraz otwierają przy pływalni prywatny biznes obrotu szmatami, bo wiadomo gdzie trafiają ciuchy z kontenerów, a dlaczego ? – bo dobrotliwi, zatroskani mieszkańcy nie wiedzą gdzie oddać używane ciuchy jakby pck, caritas i opieka społeczna były instytucjami widmo albo tabu