Czy przejścia dla pieszych na mieleckich drogach w ogóle są bezpieczne?




Policyjne statystyki wskazują, że najwięcej wypadków drogowych z udziałem pieszych ma miejsce na przejściach przez jezdnię. Liczba nieszczęść rośnie, kiedy te „zebry” są źle oznakowane. A takie, zdaniem radnej powiatu, Joanna Rębisz, są na drogach powiatowych. Mówi również, że pasy są wytarte i źle oświetlone. Dodatkowo tuż przed nimi jest możliwość wyprzedzenia samochodów.




Co więc zrobić? Joanna Rębisz uważa, że przejścia należy wyposażyć w znak D6 z odblaskową obwódką, która jest widoczna z daleka. Proponuje też, aby pomalować pasy na biało-czerwono, co powoduje – jak twierdzi – że kierowcy odruchowo hamują. Inną jej propozycją jest zainstalowanie na „pasach” doświetlenia górnego i tzw. mrugających kocich oczek. Postuluje też o wymalowanie przed przejściami linii akustycznych. Koszty? – Nie wolno oszczędzać na zdrowiu i życiu ludzi – uważa.




Dawid Uzar, członek Zarządu Powiatu, zaznacza, że żadne obostrzenia nic nie dadzą, jeśli sami nie zmienimy kultury jazdy. Z kolei radny powiatowy, Michał Duszkiewicz twierdzi, że  za bezpieczeństwo na „pasach” odpowiedzialni są zarówno kierowcy, jak i piesi. – Przechodzą przez przejście, nie zważając na nic – mówi. – Takie zachowanie jest skandaliczne. To prowokowanie do tragedii.





Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.