Sprawa mieleckiego stadionu w sądzie. Znamy szczegóły

Zmiany, zmiany zmiany w strukturach Stali Mielec

Prawie dziesięć milionów- tyle na drodze sądowej miasto domaga się od generalnego wykonawcy przebudowy mieleckiego stadionu za liczne usterki, które tam wyszły na jaw.

Mielecki stadion przebudowano ponad siedem lat temu za ok. 42 mln zł. Wydawało się, że Mielec zyskał obiekt sportowy z prawdziwego zdarzenia.




Przecieki i pęcherze

Z czasem jednak na jaw zaczęły wychodzić kolejne usterki. Najbardziej widoczne są one w pomieszczeniach pod stadionem od strony ulicy Kusocińskiego, w których trenują lekkoatleci. Na ścianach są wykwity pleśni i grzyba, a w kilku miejscach starej dylatacji woda leje się przez cały rok. Sporo zastrzeżeń jest też do stanu bieżni, gdzie naliczono ponad 400 pęcherzy z powietrzem.

– Źle położono tę nawierzchnię. Raz została ona wymieniona i nie pomogło. W dalszym ciągu są tam purchle – mówił prezydent Jacek Wiśniewski.

W sumie w sprawie mieleckiego stadionu wytoczono trzy procesy. Jeśli chodzi o przecieki pod trybunami, miasto domaga się 2 023 750 zł. Sąd wydał wyrok, w którym powództwo zostało całkowicie oddalone. Magistrat złożył jednak apelację do drugiej instancji.

– Z informacji, jakie uzyskaliśmy od pełnomocnika, który reprezentował miasto w tej sprawie, wynika, że podstawą oddalenia przez sąd powództwa nie było nienależyte zrealizowanie umowy przez generalnego wykonawcę, jakim była firma Tamex ale wadliwa dokumentacja techniczna – mówi Joanna Grabiec, radca prawny Urzędu Miasta.




Zawinił projektant?

Czy w związku z tym magistrat planuje pozwanie tego, kto sporządził dokumentację?

– Myślę, że powinniśmy poczekać  na zakończenie tej sprawy. Zgłoszono apelacja. Wyrok nie jest więc prawomocny – odpowiada pani prawnik.

W sądzie pierwszej instancji toczy się sprawa dotycząca bieżni.  Miasto domaga się w tym przypadku od firmy Tamex 7 749 739 zł.

– W tym przypadku sąd przeprowadził znaczną część postępowania dowodowego, chodzi między innymi dowody z dokumentów, zeznań świadków i przesłuchania stron. Aktualnie trwa oczekiwanie na dalsze czynności procesowe. Termin kolejnej rozprawy nie został jeszcze wyznaczony – oświadcza Joanna Grabiec




Trzecia sprawa toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie i jest z powództwa jednego z podwykonawców. To proces przeciwko generalnego wykonawcy i… miastu. Kwota, jaką domaga się powód, wynosi 1 043 570 zł plus odsetki.





Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.