Porażka z Cracovią po kontrowersyjnym karnym

Stal Mielec pechowo przegrywa z Pogonią Szczecin

Stal Mielec przegrała na swoim stadionie z Cracovią Kraków 1:2. Bramkę dla gospodarzy zdobył Maciej Domański. Zrobił to w doliczonym czasie gry z rzutu karnego.

Piątkowe starcie z Cracovią  toczyło się w zimowych warunkach. W pierwszej połowie przeważali gości, co, niestety, udokumentowali dwoma golami.





Sporo emocji wzbudziła bramka z rzutu karnego. Zamieszany w to Grzegorz Tomasiewicz otrzymał żółtą kartkę. Powtórki telewizyjne pozwalały mieć poważne wątpliwości co do tego, czy rzeczywiście był to faul. Sędzia był jednak nieubłagany.

Po zmianie stron mecz wyrównał się. Nadzieję w serca kibiców mielczan wlała czerwona kartka, którą w 78. minucie obejrzał piłkarz z Krakowa.




Kontaktowy gol padł jednak dopiero w doliczonym czasie. Po faulu w polu karnym na Marcinie Flisu sędzia podyktował rzut karny. Pewnie wykorzystał go Maciej Domański. Na więcej zabrakło czasu.

– Wydawało się, że to koniec. Na szczęście jak zawsze pokazaliśmy charakter, dążyliśmy do bramki kontaktowej i to się udało. Nie będę na razie komentował rzutu karnego, musimy patrzeć na siebie. Teraz jedziemy na trudne spotkanie z Zagłębiem, by odrobić punkty – komentował Adam Majewski, trener Stali Mielec.

27. kolejka Ekstraklasy, piątek, 1 IV 2022
Stal MielecCracovia Kraków 1:2 (Domański 90+5’)
FKS: Damian Primel – Albin Granlund (63′ Maciej Domański), Mateusz Żyro, Mateusz Matras, Marcin Flis, Krystian Getinger – Maksymilian Sitek (63′ Przemysław Maj), Grzegorz Tomasiewicz (85′ Bożidar Czorbadżijski), Arkadiusz Kasperkiewicz, Dominik Steczyk (61′ Konrad Wrzesiński) – Oskar Zawada.




W następnej kolejce Ekstraklasy mielczanie zagrają na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. Ten mecz odbędzie się w piątek (08.04), o godzinie 18.





1 Komentarz

  1. Przestańcie skomleć że znowu sędzia skrzywdził tych gownograjków. Kompletne dno, brak pomysłu na granie, brak pomysłu na trenerkę, brak zawodników

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.