Jak u Barei… Pasy obok pumptracka w roli głównej




Radny Kokoszka: - Miał być oddech dla Mielca, jest odór

Jakiś czas temu obok mieleckiego pumptracka pojawiło się przejście dla pieszych. Wybudowano je… na wprost wyjazdu z prywatnej posesji. Urzędnicy zapewniali, że taka lokalizacja jest optymalna i ostateczna, dodatkowo zaopiniowana przez specjalną komisję. Co się więc stało, że zaraz po nagłośnieniu sprawy… na miejscu zjawiła się ekipa, która zdemontowała przejście i wykonała je gdzie indziej?

O budowę przejścia dla pieszych na ulicy Powstańców Warszawy wnioskowali przede wszystkim użytkownicy pumptracka, czyli profesjonalnego toru dla rowerzystów, zbudowany z „szybkich” zakrętów i muld, który wyrabia refleks, zmysł równowagi i kondycję. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że pasy wymalowano dokładnie na wprost wyjazdu jednej z posesji.




Dla pumptracka

– Umiejscowienie pasów akurat w tym miejscu jest co najmniej wątpliwe. Wcześniej właścicielka tej posesji miała problem z jedną z restauracji, która nocą hałasowała i przeszkadzała w normalnym funkcjonowaniu. Teraz doszło to przejście. To za dużo jak na jedną rodzinę – złościł się radny Marian Kokoszka i zapowiedział złożenie skargi.

–  Przejście naprzeciw pumptracka jest potrzebne. Było wnioskowane przez mieszkańców. Jego lokalizację wypracowała specjalna komisja do spraw organizacji ruchu – odpowiedziała Monika Skowrońska Ziomek, naczelnik Wydziału Dróg, Transportu i Energetyki w Urzędzie Miasta.

Pasy zniknęły

Okazało się, że wkrótce po poruszeniu tego tematu  pasy… zniknęły. Na ostatniej sesji Rady Miasta opowiedział o tym Marian Kokoszka (na zdjęciu):

– Zaraz po moim wniosku pojawiła się ekipa budowlana. Rozebrała przejście i wykonała je gdzie indziej, bo podobno wykonano go niezgodnie z dokumentacją. Tylko że ktoś wcześniej dokonał odbioru tego przejścia i wszystko było OK. Chyba jesteśmy bogatym miastem, skoro pozwalamy na tego typu rzeczy. Czy to jest optymalne rozwiązanie, to ja też mam poważne wątpliwości. Pewnie lepiej byłoby, gdyby to nie było obok okolicznych posesji, a na wprost fragmentu lasku, który jest na drugiej stronie ulicy, w odległości około 20 metrów – dodał.




“Zawinił wykonawca”

Paweł Pazdan, wiceprezydent miasta, tłumaczył, że lokalizacja pasów została zmieniona, gdyż wykonawca nie zachował należytej staranności i umiejscowił je w nieco innym miejscu niż powinien.

–  W związku z powyższym otrzymał od Urzędu Miasta polecenie poprawienia swojej pracy. Oczywiście nie generowało to dla nas dodatkowych kosztów. Dzięki temu nie mamy już takich sytuacji, że to przejście przylegałoby do wjazdu na prywatną posesję. I to właśnie to miejsce komisja do spraw organizacji ruchu wskazała jako optymalną, nie tą wcześniejszą.





Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.