
Co dzieje się przy ruinach galerii na Smoczce?
Niedokończona galeria handlowa na Smoczce, zwana też szkieletorem, stała się miejscem schadzek nastolatków. Urządzają oni sobie tam „czelendże”, igrając ze śmiercią – nie tylko swoją, ale i jadących tamtędy kierowców.
Zarośnięte zielskiem ruiny niedokończonej galerii na Smoczce zdążyły już wrosnąć w krajobraz tego rejonu Mielca. Obiekt ten stał się miejscem libacji alkoholowych, dochodzi tam też do bójek i pobić.
„Czelendże” na Smoczce
Ostatnio mieszkańcy zwrócili uwagę na coś jeszcze innego. Chodzi o „czelendże” (wyzwania – od red.). W ich ramach nieletni mieszkańcy mają wybiegać z okolic ruin na ulicę Wolności wprost pod jadące samochody, albo rzucać w nie kamieniami.
Problemem zajęła się Komisja Porządku Publicznego, która funkcjonuje w ramach Rady Miasta
– Dzieje się coś niedobrego w naszym mieście. W okolicach niedoszłej galerii na Smoczce dochodzi to czelendży. Są to zadania, które „wykonują” 12 i 13-latkowie. Między innymi na ulicy, która prowadzi do Kolbuszowej, wybiegają przed pędzące samochody. Jest to bardzo niebezpieczne zjawisko, które może doprowadzić do tragedii – alarmował radny Jakub Blicharczyk.
W podobnym tonie wypowiada się radna Mirosława Jakubowska, mieszkanka Smoczki.
– Ta galeria jest bardzo często oblegana przez młodocianych uczniów. W godzinach 20-21 rzucają oni kamieniami w jadące samochody. To są tak zwane czelendże – jeśli chcesz być w grupie nastolatków, musisz wykonać zadanie. Ja często chodzę tamtędy spacerując z psem.
Wraz z mężem zwracamy uwagę tym nastolatkom. Próbujemy alarmować rodziców, ci jednak twierdzą, że ich dzieci nie biorą w tym udziału. W zeszłym roku mieliśmy w okolicy wypadek. 9-letnia dziewczynka wjechała prosto pod koła jadącego auta. Na szczęście, samochód jechał bardzo powoli, bo jest to ulica osiedlowa. Ale i tak to dziecko wybiło przednią szybę w aucie.
– Ja na najbliższe posiedzenie Komisji Porządku Publicznego będę chciała zaprosić kuratora sądowego, żeby mógł nam powiedzieć: co możemy jako Rada Miasta w tej sprawie zrobić, jak wygląda procedowanie skargi policji na zachowanie takich dzieci, czy można skierować takie sprawy do sądu rodzinnego.
Od zastępcy komendanta policji w Mielcu dowiedziałam się, że jeśli jest skierowana sprawa do sądu rodzinnego, to zazwyczaj kończy się umorzeniem ze względu na niską szkodliwość społeczną. A ja uważam, że jest to bardzo wysoka szkodliwość społeczna. Rzucając kamieniami w auta, może spowodować wypadek śmiertelny.
Co z tym zrobi miasto?
Do tematu odniósł się prezydent Jacek Wiśniewski.
– Straż Miejska cały czas monitoruje ten teren. Zgłaszamy tego typu incydenty policji. Niemniej jednak będziemy musieli zwiększyć zakres naszych działań, także poprzez edukację. Trzeba będzie omówić ten problem na wywiadówkach w szkołach i zaapelować do rodziców, by porozmawiali o tym ze swoimi dziećmi.
Będziemy musieli również poszukać sposobu odsłonięcia terenu przy tej galerii. Chodzi o te zarośla, z których wybiegają dzieci na ulice. Wyczyszczenie tego obszaru ułatwiłoby jazdę kierowcom, zwiększyłoby kąt ich obserwacji.
Problemem może jednak okazać się ustalenie zarządców ruin niedoszłej galerii Smoczka.
