Bolesna porażka po karnym w ostatniej minucie

Wielkie emocje w Białymstoku. Mateusz Mak ratuje remis

Po golu zdobytym w ostatniej minucie z rzutu karnego Stal Mielec przegrała dziś u siebie zaległy mecz z Rakowem Częstochowa. Prawdziwy dramat przeżywał dobrze grający dziś Grzegorz Tomasiewicz, po którego faulu sędzia podyktował „jedenastkę”.

Nie ma co się czarować, toczony w strugach deszczu mecz był marnym widowiskiem. Jego początek mógł jednak zwiastować spore emocje.




Zespół Włodzimierza Gąsiora rozpoczął od sprawdzonego w ostatnich dwóch kolejkach zagrania. Piłkę w pole karne z autu posłał Petteri Forsell, a celny strzał na bramkę rywali oddał Marcin Flis. Była jeszcze jedna okazja dla Rakowa i na tym emocje w pierwszej połowie się skończyły.

Po zmianie stron bardzo dobrą okazję miał Flis, jednak bramkarz gości był dziś w formie. Kiedy wydawało się, że do końca spotkania nie padnie już żaden gol, w doliczonym czasie gry Grzegorz Tomasiewicz sfaulował wywala w polu karnym. Cenny punkt był na wyciągnięcie ręki bramkarza FKS. Niestety goście pewnie wykorzystali „jedenastkę” i porażka stała się faktem.

W najbliższej kolejce mielczanie zagrają na swoim stadionie z warszawską Legią. Ten mecz odbędzie się w niedzielę (09.05), o godzinie 17:30




23 kolejka Ekstraklasy, sobota, 5 V 2021
Stal MielecRaków Częstochowa 0:1
FKS: Rafał Strączek – Albin Granlund, Jonathan de Amo, Bożidar Czorbadżijski, Marcin Flis, Krystian Getinger – Maciej Domański (77’ Mateusz Żyro), Grzegorz Tomasiewicz, Petteri Forsell – Mateusz Mak (77’ Andreja Prokić), Aleksandyr Kolew.





Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.