Budowa stadionu na bazie starego skończyła się fatalnie

Zmiany, zmiany zmiany w strukturach Stali Mielec

Aż trzy sprawy dotyczące przebudowy stadionu znalazły swój finał na wokandzie. W jednej z nich sąd uznał, że zawiniły „inne uchybienia”, a nie wykonawca inwestycji.

Przebudowę mieleckiego stadionu zakończono ponad siedem lat temu. Inwestycja kosztowała ponad 40 milionów złotych. Wydawało się, że Mielec zyskał obiekt z prawdziwego zdarzenia. Z czasem jednak na jaw zaczęły wychodzić kolejne usterki.

Wykwity grzyba

Najbardziej widoczne z nich znajdują się pod trybunami od ulicy Kusocińskiego. Są tam pomieszczenia, w których trenują lekkoatleci. Na ścianach są wykwity pleśni i grzyba, a w kilku miejscach woda leje się przez cały rok.




Sporo zastrzeżeń jest również do stanu bieżni.

– Niewątpliwie nie została ona wykonana w sposób należyty. Dlatego też zamawiający, według mnie, jak najbardziej ma prawo żądać od wykonawcy pokrycia kosztów doprowadzenia tej bieżni do stanu, jakiego się spodziewał. Zapłacił i oczekiwał mercedesa, a dostał zupełnie inną jakość. Stan bieżni jest dla mnie ewidentnym bublem – mówił Janusz Godek z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Sprawa stanęła na wokandzie.

– Po opinii biegłych sąd stwierdził, że to były „inne uchybienia”. Obecnie czekamy na uzasadnienie wyroku. Jeśli to otrzymamy, będziemy podejmować decyzję czy się odwołamy od tego wyroku – zaznaczył prezydent Jacek Wiśniewski.

Baza starego stadionu

Można się domyślać, że „inne uchybienia” to podjęta dekadę temu decyzja o budowie  stadionu na bazie starego obiektu, którego jakość była daleka od ideału.

– Tak to jest, kiedy buduje się coś nowego na podwalinach czegoś, co powstało pół wieku wcześniej, a co powinno zostać zrównane z ziemią. Dlatego hala lekkoatletyczna wewnątrz stadionu jest w opłakanym stanie. Grzyb jest w zasadzie na każdej ścianie. To jest nie do usunięcia. Większość inwestycji w naszym mieście jest tak zrobionych – komentował Jarosław Szczerba, Komisja Sportu i Rekreacji Rady Miasta.




Drugi temat związany ze stadionem dotyczy bieżni lekkoatletycznej okalającej boisko.

– My jako miasto uważamy, że źle położono nawierzchnię. Raz została ona wymieniona i nie pomogło. W dalszym ciągu są te purchle. Jedna z uczelni w Polsce zaangażowała się w badanie tego podłoża. Trzecia sprawa toczy się z powództwa jednego z podwykonawców firmy Tamex. Chodzi o kwestie finansowe – oświadczył prezydent.





Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.