„Budżet miasta? Trudno cokolwiek dobrego o nim powiedzieć” [FILM]




298 159 899 zł dochodów i 384 309 139 zł wydatków. Rekordowy deficyt w kwocie 86 149 240 zł – tak wygląda budżet Mielca na 2018 rok. Czy jest on dobry? – Szczerze? Trudno cokolwiek pozytywnego o nim powiedzieć – komentuje Wiktor Strzelczyk ze stowarzyszenia KoLiber.

– W mojej opinii powinien być on tak skonstruowany, żeby wydatki dochody się równoważyły. Tymczasem mamy ponad 86 mln zł deficytu. To już chyba trzeci rok z rzędu, kiedy jesteśmy na minusie. Co by nie mówić o prezydencie Januszu Chodorowskim, to za jego rządów taka sytuacja była nie do pomyślenia. Co roku była nie tyle równowaga finansowa, co wypracowywano sporą nadwyżkę.




Inwestycje? – Wiadomo, że pewne rzeczy muszą być jak np. budowa i remont ulic, ale widać też wiele zadań, które ten budżet nadszarpują – kontynuuje Wiktor Strzelczyk. – Nie wiem, czy wydawanie publicznych pieniędzy na uroczystości o charakterze patriotycznym to dobry pomysł. Równie dobrze można byłoby poszukać do tego prywatnych sponsorów. Dobrze, że nie przeszedł pomysł, nie wiem czyj, ale głupi, zorganizowania zlotu militarnego za 100 tys. zł. Sama inicjatywa jest fajna, ale można to zorganizować przy pomocy różnych organizacji pozarządowych i firm.




– Jestem fanem sportu, dlatego cieszę się, że podjęto decyzję o budowie nowej hali – zaznacza. – Pomysł na pewno jest dobry. Zastanawia mnie natomiast finansowanie tego przedsięwzięcia. Jeśli urzędnicy planują coś zrobić za 100 mln zł, to należy to pomnożyć razy dwa, jak nie więcej.

– Z łożeniem publicznych pieniędzy na sport mam pewien problem ideowy. Z jednej strony zgadzam się, że kluby powinny same się finansować i znajdować sponsorów, w czym powinno im pomagać miasto. Z drugiej strony nasi piłkarze nożni ręczni to fantastyczna promocja. W związku z tym finansowanie ich można tak potraktować – jako wydatki na promocję miasta – dodaje Wiktor Strzelczyk.









1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.