Czy chcemy więcej progów zwalniających na drogach powiatu mieleckiego?




Jest pomysł na poprawę bezpieczeństwa na drogach powiatu mieleckiego To progi zwalniające i poduszki berlińskie. Takie rozwiązania zaproponował były starosta Andrzej Chrabąszcz.

– Wracając z Białki Tatrzańskiej kierowałem się drogą na Nidzicę. Była ona wręcz naszpikowana w terenie zabudowanym progami zwalniającymi – wspominał Chrabąszcz. – Ku mojemu zaskoczeniu droga, która na pierwszy rzut oka wyglądała na drogę wojewódzką okazała się powiatową. Jak to jest, że tam można było wybudować progi zwalniające, a tu jest to niemożliwe? Nie rozumiem tego.




A co z drogami, na których budowę progów zwalniających wykluczają przepisy? – Można tam zastosować poduszkę berlińską, zwaną też „leżącym policjantem” – odpowiada Chrabąszcz. – Jest to wyspowy próg, który uspakaja ruch, ale nie przeszkadza autobusom i autom ciężarowym.

– Samochody osobowe siłą rzeczy musiałyby przyhamować, bo inaczej tego progu nie przeforsują. Rowerzyści natomiast będą mogli sobie spokojnie bokiem przejeżdżać – kontynuował. – Budowa takiej poduszki berlińskiej to koszt od kilkuset do kilku tysięcy złotych, a więc stosunkowo żaden w porównaniu do ewentualnych korzyści. Pamiętajmy, że zdrowie i życie mieszkańców jest bezcenne.




Joanna Rębisz, radna powiatowa, twierdzi, że progi mają swoje plusy, ale i minusy. – Ja spotkałam się z argumentem na nie – mówiła. – Takie progi spowalniają ruch służb ratowniczych, gdzi każda sekunda jest na wagę życia. W związku z tym duża ich ilość np. w Mielcu byłaby niekorzystna.




Dawid Uzar, członek Zarządu Powiatu, konstatował z kolei, że żadne obostrzenia nic nie dadzą, jeśli sami kierowcy nie zmienią kultury jazdy. – Zacznijmy najpierw od siebie – apelował Uzar.





Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.