
Wstrząsające ustalenia dziennikarzy śledczych portalu Niezależna.pl oraz „Gazety Polskiej” odbiły się szerokim echem w całym kraju. Opisują one sprawę funkcjonariusza Komendy Powiatowej Policji w Mielcu, wobec którego pojawiły się niezwykle poważne zarzuty dotyczące rzekomego szantażowania kobiet i wykorzystywania danych pozyskanych podczas czynności służbowych.
Poszkodowanych może być nawet kilkanaście kobiet z Podkarpacia, między innymi z Mielca, Nowej Dęby, Stalowej Woli i Krosna.
Dziennikarze ujawniają
Jak opisuje Niezależna.pl, policjant z Mielca miał przez lata nawiązywać kontakt z kobietami, proponując im udział w sesjach fotograficznych.
Według relacji przedstawionych w publikacji część z nich twierdzi, że później były szantażowane wykonanymi zdjęciami i nakłaniane do przesyłania kolejnych materiałów o charakterze intymnym.
Pojawiły się również informacje o podejrzeniach dotyczących możliwego wykorzystywania takich materiałów w internecie.
Zgłaszały sprawę przełożonym?
Z materiału wynika, że część kobiet już w 2025 roku miała poinformować o sprawie przełożonych funkcjonariusza. Według autorów publikacji przekazały one wiadomości oraz inne materiały, które miały potwierdzać ich relacje.
Mimo to postępowania skargowe zakończyły się uznaniem większości skarg za bezzasadne.
Są też inne zarzuty
Jednym z najbardziej niepokojących wątków jest podejrzenie wykorzystywania danych osobowych kobiet zdobytych podczas wykonywania obowiązków służbowych.
Według publikacji jedna z poszkodowanych twierdzi również, że funkcjonariusz miał bez podstaw sprawdzać dane jej oraz członków jej rodziny w policyjnych bazach.
Policjant nadal pełni służbę
Portal Niezależna.pl podaje, że funkcjonariusza nie zawieszono w czynnościach służbowych i nadal pracuje w Komendzie Powiatowej Policji w Mielcu. Z publikacji wynika również, że Komenda Główna Policji prowadzi czynności sprawdzające.
Natomiast wcześniej prokuratura umorzyła postępowanie, wskazując na brak możliwości identyfikacji pokrzywdzonych na podstawie złożonego zawiadomienia.
Bronią funkcjonariusza
Po publikacji sprawa wywołała ogromne emocje. W mediach społecznościowych pojawiły się również wpisy osób, które kwestionują przedstawione zarzuty i przekonują, że funkcjonariusz jest niewinny. Jedna z internautek napisała, że jej zdaniem cała sprawa jest efektem konfliktu po zakończeniu relacji z jedną z kobiet.
Podkreśliła, że nie przedstawiono publicznie jednoznacznych dowodów potwierdzających najpoważniejsze oskarżenia. Są to jednak prywatne opinie publikowane w internecie i nie stanowią ustaleń organów ścigania.
Ogromne zainteresowanie
Publikacja dziennikarzy śledczych wywołała szeroką dyskusję. Ze względu na skalę przedstawionych zarzutów oraz fakt, że wśród kobiet wymieniane są także mieszkanki innych podkarpackich miejscowości, sprawa z pewnością będzie nadal uważnie obserwowana.
Na tym etapie należy podkreślić, że opisane informacje pochodzą z ustaleń dziennikarskich oraz stanowisk stron przedstawionych w publikacji. O ewentualnej odpowiedzialności karnej dla funkcjonariusza może przesądzić wyłącznie prawomocne rozstrzygnięcie właściwych organów.
@retr0jedi2 Sprawę jak to w PO chcą zamieść pod dywan a to że są dowody i ofiary oraz wiadomo że nadużywał funkcji do tego i z pomocą narzędzi policji zdobywał kompromitujące rzeczy to dla rzeczniczki policji nie istotne ale nawet słowa rzeczniczki nie zamiotą tego pod dywan. Na reakcje MSWiA i Kierwińskiego nie ma co liczyć w końcu nawet sprawy gwałtów w policji szybko ucichły. #policja #afera #marcinkierwiński #mielec #rządtuska ♬ oryginalny dźwięk – John Lock


Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis