
Śmiertelny wypadek w mieleckiej firmie. Zginął 60-latek z powiatu kolbuszowskiego. Jest akt oskarżenia
Tragiczny wypadek przy pracy w Mielcu, w którym zginął 60-letni mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego, będzie miał swój finał przed sądem. Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu skierowała akt oskarżenia przeciwko dwóm mężczyznom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo pracowników. Grozi im do 5 lat więzienia
Do tragedii doszło 11 września 2024 roku na terenie jednej z mieleckich firm zajmujących się m.in. produkcją materiałów drewnopochodnych.
Śmiertelny wypadek przy pracy w Mielcu. Pracownik został najechany przez ładowarkę
Jak wynika z informacji przekazanych dz przez Łukasza Malarskiego, rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, oskarżeni to 47-letni mieszkaniec Mielca oraz 53-letni mieszkaniec Radomyśla Wielkiego.
Mężczyźni pełnili funkcje kierownika placu drewna oraz magazyniera placu przyjęcia drewna. Według prokuratury byli odpowiedzialni za bezpieczeństwo i higienę pracy.
Śledczy zarzucają im, że nie wyegzekwowali od pracownika poruszania się po zakładzie w kamizelce odblaskowej oraz wyznaczonymi i oznakowanymi ciągami pieszymi.
60-latek wykonywał prace na terenie torowiska
Około godz. 15 pracownik otrzymał polecenie udania się na oddalony o około 300 metrów teren torowiska, gdzie miał posprzątać wagony. Poszedł tam razem z kolegą.
Po zakończeniu pracy wracał już samotnie.
Przeszedł on przez plac przyjęcia drewna, pomijając wyznaczone ciągi komunikacyjne. Tam został najechany przez ładowarkę Volvo.
Około godz. 16 operator maszyny zauważył leżącego na ziemi mężczyznę i próbował udzielić mu pierwszej pomocy.
Wezwano służby. 60-latek zmarł na miejscu.
Biegli zbadali ładowarkę i widoczność operatora
Ekspertyza wykazała, że ładowarka miała sprawne m.in. układy jezdny, kierowniczy i hamulcowy. Nie stwierdzono usterek, które mogłyby mieć związek z wypadkiem.
Jednocześnie eksperyment procesowy wykazał, że przy podniesionej i napełnionej łyżce widoczność operatora była mocno ograniczona. Według biegłych kierowca nie miał możliwości dostrzeżenia osoby znajdującej się przed pojazdem, również za pomocą kamery.
Biegli nie stwierdzili, że operator naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu i przyczynił się swoim zachowaniem do zdarzenia.
Biegły BHP wskazał na problemy z organizacją ruchu
Istotne dla sprawy okazały się również ustalenia biegłego z zakresu BHP. Wskazał on m.in. na brak wyznaczonych ciągów komunikacyjnych dla pracowników magazynu drewna oraz brak używania bądź wyposażenia pokrzywdzonego w kamizelkę ostrzegawczą.
Na części terenu nie było również oznakowania ostrzegającego przed poruszającym się ciężkim sprzętem. Jednocześnie biegły ustalił, że pracownik mógł znaczną część drogi pokonać wyznaczonymi ciągami pieszymi.
60-latek pracował w firmie od 2005 roku i przeszedł wymagane szkolenia BHP.
Oskarżeni nie przyznają się do winy
Obaj mężczyźni nie przyznali się do zarzucanego im czynu. 47-latek złożył wyjaśnienia, natomiast drugi oskarżony odmówił ich składania. Żaden z nich nie był wcześniej karany sądownie.
Sprawa trafi teraz do Sądu Rejonowego w Mielcu. Za zarzucane czyny, zakwalifikowane m.in. jako niedopełnienie obowiązków w zakresie BHP i nieumyślne spowodowanie śmierci, oskarżonym grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
